Genialna.
Nastrój:
tagi:
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Ostatnimi czasy jakos nie moglam znalezc czasu na tego bloga. Wystawienie ocen, pakowanie, wyjazd. Wiecie, to zabiera duzo czasu. Aczkolwiek nie sadze, zeby moja nieobecnosc kogos ruszyla.
Zdaje sobie z tego sprawe.
Pisze bez pieknych polskich znakow. Bedac w kraju bykow, truskawek i dobrych win, nie mam do dyspozcji polskiej klawiatury, a mieszac w systemie tez mi sie nie chce, w koncu mam wakacje.
Chociaz urlop w Hiszpanii dobiega konca, mam dobre wspomnienia.
Chcialabym miedzi innymi opisac, tudziez polecic poniekad pewne miejscowosci.
Pego - miasteczko polozone w Walencji, jej poludniowej czesci. Nie jest to miasto turystyczne. Jest za to duzo Anglikow i Niemcow. Duzo starszyzny brytyjskiej i niemieckiej, mianowicie. Przypuszczam, ze ich emerytury sa na tyle wysokie, ze starczaja im, na uroczy bialy domek na wzgorzu. Miasto polozone jakies 8 km od morza, to jest wada. Jedyna chyba. Okolice miasta zdawaja sie byc kraina mlekiem i miodem plynaca. Na krzakach rosna pomarancze, cytryny rozmaryn.. A w rowach leza calkiem dobre owoce, ktore po prostu nie zostaly zabrane. Jednak bez auta, wiele sie nie zobaczy. Krajobraz dopelniaja piekne gory.
Jutro mam nadzieje dopsiac jeszcze troche. Na dzis juz nie dam rady wiecej. Jestem zmeczona jak. trudno mi wymyslic porownanie.
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Po tak długiej obecności, któej zapewne nikt nie zauważył, jako że społeczność mylog'owa jest przeo-ale to-przeogromna, zastanawiam się, co mogłabym napisać.
Zaczynam być POWAŻNIE wkurzona na tego na górze, co rozporządza pogodą.
Przez te wszystkie powodzie, deszcze wulkany i siły wyższe wiedzą co jeszcze, zaczynam się bać tego, że w 2012 wszyscy wyginiemy. Jak dinozaury. A potem rasy wyższe będą zwiedzać parki, muzea z naszymi zwęglonymi, tudzież skamieniałymi ciałami. To dosyć przerażąjąca wizja. Tak w ogóle, to w 2012 nie będę nawet miała męża! Co za chamstwo..
Zbaczając z tematu muzeów i zwęglonych ciał, wejdźmy na ścieżkę spowitą ciemnością i mgłą... Mianowicie CIENIŚCI LUDZIE.
Dawno temu, gdy byłam mała, miałam może 11 lat, spędzaliśmy z rodzicami wakacje w słonecznym miasteczku hiszpańskim - Roses. Było oczywiście znakomicie. Plaża, kokosy i wszystko wydawało się być piękne. Pewnej nocy, gdy obudziłam sie, być może o 3 albo o 4, ujrzłam coś.. Albo i kogoś. Lekko otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie na otwarte drzwi mojej sypialni. Zobaczyłam, że z sypialni moich rodziców, wyszło coś.. dziwnego. Przypominało wyglądem człowieka, ale nie mógł to być jeden z moich rodziców. Oni nie są zbyt rośli. Stwór był bardzo wysoki, trochę przygarbiony i wywawało mi się, że miał nieproporcjonalnie długie ręce a na głowie coś w rodzaju kaptura ( podobnego do KKK ale jakby przygniecionego ). Gdy wyszedł z sypialni rodziców, przystanął i zwrócił głowę ku mnie. Doskonale wiedział, że go widzę. A ja byłam sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć. Zmusiłam się tylko do zamknięcia oczu, jakby to miało mnie uczynić niewidzialną. Po otwarciu oczu, zniknął. Pobiegłam spać do mamy.
Parę lat poźniej, kiedy zaczęłam się interesować zdarzeniami paranormalnymi, horrorami itp. Trafiłam na stronę, która była spełnieniem moich marzeń. Wszystko, czego chciałam się dowiedzieć, na każdy temat. Przeglądając artykuły znalazłam jeden, który przykuł moją uwagę i wywołał wspomnienie tej zgarbionej postaci. Cytuję : '' Tak długo, jak istnieją poszukiwania i zjawiska związane z duchami, tak długo pojawiają się także relacje o "cienistych ludziach". Owi cieniści ludzie są opisywani jako niewyraźni, podobni do cieni, a ich pojawieniu się towarzyszy dziwne uczucie. Prawie zawsze przybierają męskie kształty, są wysocy i posiadają obszerną sylwetkę, zaś być może najdziwniejszą ich cechą jest to, że prawie zawsze są widywani z kapeluszami na głowach. Niekiedy mają czerwone oczy, które wydają się przeszywać cię na wskroś. (...) inaczej niż w przypadku "konwencjonalnych" duchów, wydają się oni być świadomi naszej obecności.Cieniści ludzie wydają się nie wypowiadać żadnych słów ani też nie zbliżają się do świadka, za to stoją przy wejściach i w kątach pomieszczeń. (...) świadkowie zawsze widzą to samo. Relacje ludzi mieszkających na przeciwnych końcach świata i ich wspomnienia są do siebie uderzająco podobne. '' ( Shaan Russell, Unexplained-Mysteries.com ; Tłumaczenie: Ivellios ; źródło www.paranormalium.pl )
Istnieją pewne niezwiązłości, takie jak ta ze zbliżaniem się do świadka, ale mój opis a opisy innych świadków - przyznacie sami - są podobne.
Trochę mnie to przeraziło na początku w sumie dalej, bałabym się zgodzić na powtórkę. Zdaję sobie sprawę z tego, że mógł to byc zwyczajny paraliż senny, kiedy mózg jest rozbudzony, ciało jednak nie, a my dalej śnimy. Tyle, że na jawie. Mimo wszystko, ciekawa sprawa...
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Chciałam napisać jakąś ciekawą i z-niebios-wziętą notkę, ale przypuszczam, że zabraknie mi weny.
O sytuacji w kraju nie będę się rozpisywać, jakoś nie mam ochoty. Z resztą, wszyscy wiedzą co się dzieje.
Dziś w drodze do szkoły, przechodząc obok parku, w którym czają się ekshibicjoniści, zobaczyłam na trawniku martwego kota. Obie ( ja i moja przyjaciółka ) krzyknęłyśmy w tym samym momencie '' JEZU CHRSYTE!'. Ona wybiegła na ulicę z przerażenia, a ja o mało co nie wbiegłam w latarnię.
Nie ma co. Bardzo dobry znak, dzięki. Potem uspakajając się, dalej idąc obok zboczonego parczku, doszły do nas dźwięki niczym z teksańskiej masakry piłą mechaniczną. To jest, przeraźliwy dźwięk piły.
Nasze zatrute umysły, od razu wyobraziły sobie człowieka z oderżniętą ręką biegnącego w naszą stronę. To utrwierdziło nas tylko w przekonaniu, że jesteśmy trochę .. specjalne.
W bardzo przynudzającej szkole ( gdyby Szkoła była jakąś dziewczyną, dałabym jej w pysk za to, że jest nudna i codziennie przyprawia mnie o klaustrofobię ) było, jak się trudno domyślić, NUDNO.
No może oprócz tego, że przekonałam się, że naprawdę szybko potrafię wstać z ziemi.
A odkryłam to wtedy, gdy wbijałam zęby w moją pyszną, wiosenną kanapkę, a kolega, który siedział obok mnie zaczął miec odruch wymiotny.
Hdyby był konkurs na najzajebistszy refleks we wstawaniu, bez dwóch zdań, wygrałabym. Potem, myślałam, że wyłupie koledze oczy, a on skomentował to tylko : '' O ja, ale jaja!''. I tak to się skończyło, i tak poszliśmy na emo-fizykę.
Zawsze po niej mam ochotę się zabić, powieśić i pociąć. Profesor, że tak powiem, przynudza i nie ogarnia wielu sytuacji.
I znowu szczęśliwe godziny typu 20:20 ( właśnie teraz ją widzę ), 19:19 etc.
Ktoś mnie kocha, jestem wysłannikiem światła czy jestem na swojej życiowej ścieżce ? Tyle tych teorii!
Bo mimo wszystko jestem
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Dziś,jak zauważyłam, internet obiegła informacja, że tragedia w Smoleńsku, została przepowiedziana już przez Nostradamusa...
Przepowiednia miała brzmiec tak :
'I wtem wielki ptak metalowy upadnie, a na nim znajdować się będą osoby ważne kraju niezwyciężonego, a na kraj ogarnięty chaosem i żałobą, wrogi najeźdźca ze wschodu uderzy'
Na pierwszy rzut oka, wygląda przerażająco, ale zaraz potem nasuwa się pytanie : '' Czy to jest prawdziwy tekst Nostradamusa ? ''
Pozwoliłam sobie poszukać i przetrząsnąć internet w poszukiwaniu jakichś informacji. Chciałam znależć ową przepowiednię opublikowaną przed 10. kwietnia. Nic nie znalazłam. Wszystko pochodziło z dnia wczorajszego, oczywiście już po katastrofie.
Poza tym, takie tekstu nie ma w żadnej centurii Nostradamusa..
Tak więc, według mnie, owa przepowiednia jest fałszywa i wyszła spod pióra jakieś znudzonego życiem ciamajdy. Z tego co zaobserwowałam, wiekszość ludzi, którzy to przeczytali zaczęli siac panikę i zastanawiać się nad ''wrogim najeźdźcą ze wschodu''.
Ktoś napisał Białoruś, ktoś inny Rosję a inny inteligent ''Hiny''.
Sądząc po znajomości ortografii tej osoby, śmiem twierdzić, iż jest on bardzo rozgarnięty.
Ale mniejsza o ortografię. Gdybym mogła przekonac wszystkich łatwowiernych ludzi, że to jest ukartowane, zrobiłabym to. Niestety, nie mam takiego daru do przekonywania.
Prędzej zaczęłabym walić ich czymś po głowie, krzycząc ''uspokój się, ćwoku''. Toteż się za to nie zabieram. Nie bawi mnie sprawianie bólu.
Ale gdyby ktoś znalazł ową ''przepowiednię'' opublikowaną przed 10. kwietnia, niech mi da znać.
Poza tym wydaje mi się, że Nostradamus ująłby to inaczej, gdyby miał taką wizję.
( Inni twierdzą, że był wiecznie naćpany, dlatego je miewał. )
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Chociaż zwykle staram się tchnąć w moje notki odrobinę oryginalności i staram się sprawić, żeby wyróżniały się w jakiś sposób one na tle innych, to dziś ta notka, będzie tylką jedną z wielu.
Dziś, wszyscy chyba, na swoich blogach wyrażają swój ból, oszołomienie i oburzenie związane z dzisiejszą tragedią.
Na usta ciśnie się tyle pytań. Dlaczego ZNOWU wsadzili na pokład jednego samolotu, tyle ważnych dla Polski osób? Dlaczego pilot, mimo rad kontroli lotów starał się wylądować ? Dlaczego ...
... I tak można w nieskończoność.
Do mnie jeszcze to nie dotarło. Wiem, że to się stało, ale wciąż nie przyjmuję tego do wiadomości. Widzę w telewizji obrazy, w radiu słyszę informacje, ale i tak większość przenika przez moje myśli, nie zostawiając w mojej głowie spójnych informacji. Wszystko zdaje się być porozwalane. Ale powinnam się do tego przyzwyczaić, tak wygląda głowa bałaganiary...
Ale dziś nie o mnie chcę pisać. Na dziś wyrzekam się bycia egoistką.
Chciałabym złożyć kondolencje wszystkim rodzinom zmarłych, jak i całemu narodowi polskiemu. I choć te kondolencje są jedynie kroplą w oceanie wszystkich innych słów pociechy, składanych przez miliony innych ludzi, mam nadzieję, że mają jakieś znaczenie.
Chciałabym jednym machnięciem czegoś magicznego sprawić, żeby wszystko na powrót stało się normalne... Marzenia niczym z przedszkolnych lat.
Bezsensownie byłoby dziś lać wodę i mówić cały czas '' O matko boska! ''
Chciałam jeszcze tylko zacytować naszego polskiego humanistę, Jana Kochanowskiego...
'' Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje (...)
Ty nie miej za stracone
Co może być wrócone :
Siła Bóg może wywrócić w godzinie
A kto Mu kolwiek ufa, nie zaginie ''
Z najszczerszymi wyrazami współczucia dla całego narodu polskiego jak i dla własnej psychiki,
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Klara vel Genialna Bloodsucking ;
Latem poznałam
Agnieszkę pewną.
Dziewczyną miłą zdawała się być,
Agnieszka uczynną, dobrą
Cnotliwą zdawała się być
Zła nie czyniła - myślałam -
Nie w jej guście złorzeczenie..
I żyłam w złudnym przekonaniu, że
Cnotliwą i przyjazną
Agnieszka dziewczyną była...
Przez lata mojego jakże interesującego życia, nauczyłam się, że nie można się przejmować tym, co mówią inni. Szczególnie, kiedy są oni trochę nienormalni.
Miałam kiedyś koleżankę. Świetnie się z nią dogadywałam. Byłyśmy tak zżyte, ona przymykała oko na moje niedoskonałości, ja na jej. Wspierałyśmy się, jak w bajce, no nie ?
Ale po rozejściu się do innych szkół... zrobiła się strasznie dziwna. Nie spotykałyśmy się już tak często, wiele osób mówiło mi, że mówi ona o mnie jakieś dziwne rzeczy. Kiedy próbowałam dojść do prawdy przez rozmowę z nią, uspokajała mnie fałszywym '' Kochanie, przecież ktoś Ci kit wcisnął! ''
Na początku wierzyłam, potem zaczęłam widzeć, że to ona wciska mi kit, a nie inni.
Z początku bolało, że dawna przyjciółka, przepraszam, 'przyjaciółka', zachowuje się w ten sposób. Przejmowałam się każdym złym słowem, starałam zrzucić winę na siebie i w ogóle... Teraz widzę, że to było zupełnie bez sensu.
W miarę upływu czasu, poznałam prawdziwych przyjaciół, którzy w życiu nie powiedzieli na mnie złego słowa, pomagają mi wstać, zawsze kiedy upadnę i bronią mnie, nawet wtedy kiedy się mylę. To jest piękne!
Wiem, że mogę wydać się dziecinna za chwilę, ale przez tyle lat tłumiłam swoją nienawiść, więc chociaż tu dam jej upust.
Gdyby ktoś nie dostrzegł, a wiem że nie dostrzegają tego ludzie. Przyjrzyjcie się memu wierszykowi jeszcze raz.
Latem poznałam
Agnieszkę pewną
Dziewczyną miłą zdawała się być
Agnieszka uczynną, dobrą
Cnotliwą zdawała się być
Zła nie czyniła - myślałam -
Nie w jej guście złorzeczenie..
I żyłam w złudnym przekonaniu, że
Cnotliwą i przyjazną
Agnieszka dziewczyną była...
all rights reserved
Tak mało wystarczy, żeby komuś zasrać, a tym samym poprawić sobie samopoczucie...
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Chciałam dziś poruszyć temat bałaganu. Jest mi on dobrze znany. Powiedzmy, że mam szerokie doświadczenie w tej dziedzinie. Od kiedy pamiętam, nigdy nie odkładałam rzeczy na ich właściwe miejsce. Zostawiałam je w miejscu, w ktorym siedziałam.
Potem, rzecz jasna, była sprzeczka. Rodzice tłumaczyli, że gdybym tylko poświęciła pięć sekund mojego życia na odłożenie danej rzeczy na jej miejsce, pokój wyglądałby o wiele lepiej.
Do dziś obwiniają się, doszukują się błędów wychowawczych w przeszłości. Do dziś, połowa naszych rodzinnych kłótni jest ściśle związana z porządkiem. A raczej jego brakiem. Przez lata było mi tłumaczone, że bałagan z pokoju, przenosi sie do głowy i cżłowiek nie jest w stanie funkcjonować w zabałaganionym miejscu.
'' Przed nauką, Klaruś, dokładnie posprzątaj biurko, zanieś te pięć szklanek do kuchni i na litość boską podnieś spodnie z ziemi! '' - taki monolog prawi moja rodzicielka, zanim zabiorę się za naukę.
Według niej, bałagan przeszkadza mi w pisaniu czy rozumieniu tekstu czytanego. Jest wręcz odwrotnie! Dobrze mi się pracuje w moim ''artystycznym nieładzie'', bo tak wolę określać stan swojego pokoju. Oczywiście, lubię porządek, lubię gdy widać podłogę i gdy gwałtowny ruch nie powoduje upadku trzech szklanek i telefonu. Niestety, jestem leniwa. Poz tym życie jest zbyt krótkie na takie błachostki jak porządek na dwunastu metrach kwadratowych.
Na dodatek moi troszeczkę nadopiekuńczy rodzice twierdzą, że jeśli nie powtórzą czegoś dziesięć razy, to nie zrozumiem. A ja, wręćz przeciwnie, rozumiem dobrze, ale nienawidzę, kiedy ktoś karze mi coś zrobić. Pięć tysięcy razy.
Tłumaczyłam im już, że ja zrozumiem za pierwszym razem, ale jeśli nie robię tego natychmiast, to znaczy, że robię coś ważniejszego, a nie że trzeba mi powtórzyć. Ale to rodzice, ich rozumy rządzą się własnymi prawami i nawet kiedy wiedzą, że mam rację nie zgadzają się dla zasady. Nie wspomnę, że rodzice to najwięksi hipokryci świata. To także im mówiłam, ale tato, chcąc być śmieszny rzucił we mnie poduszką.
Więc, jak długo bym im nie tłumaczyła, że bałagan dla mnie nie jest przeszkodą i wtedy nawet wiem gdzie co jest, oni i tak uważają inaczej.
Kiedy moje argumenty zaczynają przygniatać ich, wyciągają karte '' ALERGIA '' i straszą odczulaniem.
Świat jest taki niesprawiedliwy...
A teraz wierszokąt, czyli wypociny Klary ;
''Modelka, ja i grabarz''
gdybym kimś innym była
no, gdybym..
Co bym robiła?
gdybym była ładna i wysoka
gdybym w głowie tylko pstro
mieć chciała
byłabym modelką
żywym trupem
przesadziłam ?
gdybym była grabarzem
i zakopała wizję siebie jako
''szkielet''
gdybym do końca była przy
ostatnich pożegnaniach
swoją łopatą ukróciłabym
żywot swój
gdybym sobą była...
w zgodzie z duszą i ciałem
żyła
z pewnością bym się NIE
nienawidziła
czemu więc udaję codziennie
nową maskę przyodziewam
i w kolejną maszkarę
się zamieniam ?
Prawa zastrzegam.
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Dziś, zjadłam tyle jajek, że gdyby kury umiały mówić, wyklęłyby mnie.
Przesiedziałam cały dzień u babci i wlałam w siebie 1,5 litra coli. Tak, wiem wypadną mi zęby i pęknie jakiś narząd wewnętrzny, ale ten smak jest niezastąpiony.
Wsadźcie sobie w tyłki ten wasz kwas chlebowy, nic mnie to nie obchodzi, że smakuje jak cola, tylko taka rozgazowana i z biedronki!
Dziś byłam świadkiem, czegoś koszmarnego... Wstrząsnęło mną to.
Mianowicie, wysiadałam z auta, pod domem babci i zauważyłam, że domu naprzeciwko domofonem dzwoni jakaś pani w pidżamie. Na początku pomyślałam, że poszła na chwilę do sąsiadki po jakiś cukier, czy co tam sobie pożyczają sąsiadki. Ale potem, zobaczyłam, że ta pain ma cały zakrwawiony łokieć i się trzęsię ( nienawidzę widoku krwi, prawie się zrzygałam na mojego brata, jak to zobaczyłam! )
Mimo wszystko, chciałam jej jakoś pomóc, błagałam tatę, żeby coś zrobił.
Przeraziłam sie jeszcze bardziej, kiedy usłyszałam CO ona mówiła, do swojej sąsiadki.
'' Chodż, chodź... On mnie zabije '' - jak sie potem dowiedziałam od dziadka, jej mąż jest pijakiem. Mój ojciec, został z tą panią, do chwili kiedy przyszła jej koleżanka i się nią zaopiekowała. Biedaczka powiedziała mojemu tacie, że mąż zerwał jej skórę z poparzonej ręki.
Ciarki mnie przeszły wtedy i nawet teraz...
Nie dociera do mnie, jak można przywiązać się tak bardzo, do kogoś tak potwornego, na tyle, żeby nie móc się z nim rozstać. Jak można znosić widok kogoś, kto wyrządza nam taką krzywdę ? Wiem, że łatwo mi mówić, nie przeżyłam czegoś takiego i śmiem się wypowiadać... Po prostu, mówię, co do mnie kompletnie nie dociera. Nie dałabym sobie czegoś takiego wyrządzić.. Tak myślę.
Dlaczego?
Dlaczego są tacy ludzie? Boli mnie serce, jak przypominam sobie twarze, wszystkich ludzi pokrzywdzonych przez los, których spotkałam w życiu. Tak bardzo chciałabym im wszystkim pomóc. Tak samo jak tej pani dziś.. Zostałabym z nią, gdyby nie fakt, że odór krwi przyprawia mnie o mdłości i przechodzą mnie ciarki na jej widok. Przepraszam.
Mam ochotę napisać jakiś poruszający wiersz. Tchnęła we mnie wenę Wisława Szymborska, o której widziałam dziś dokument. Momentalnie dorwałam się do półki z książkami i wygrzebałam tomik jej wierszy.
I licząc na jakąś zachętę do dalszego pisania wierszy, powiedziałam :
- Mamo, chciałabym zostać poetką. To niesamowita praca.
- No. - odpowiedziała Mama.
Nie ma co, Matko. Zmotywowałaś mnie!
Czas na rodzinny czas, czas oglądania starych filmów.
Dziękuję Ci, Stwórco, za moją rodzinę.
Genialna.
Nastrój:
tagi:
No, nareszcie. Wczoraj z jakiegoś powodu nie mogłam się zalogować. Pozwę was!
A tak odchodząć od mojej bezsensownej paplaniny...
Wczoraj, tak to było wczoraj, natchnęło mnie. I napisałam sześć wierszy.
Sama się zdziwiłam, nigdy w życiu nie napisałam tylu wierszy naraz.
Co prawda, połowa z nich potrzebuje dopieszczenia, ale z większości jestem dumna.
Nawet nie wiedziałam, że w taki sposób potrafię oddać swoje szaleństwo. I tak, jestem niezadowolona z liter i słów, bo nie potrafią całkowicie oddać piękna lub szkarady moich myśli. Ale od tego jest wyobraźnia, więc niedokładność liter i słów ma jednak swoje dobre strony.
Pokażę narazie jeden. Natchnął mnie mój sen, w którym widziałam wypadek samochodowy. Ten wiersz mógłby wziąć udział w jakiejś kampanii reklamowej przeciwko wariatom drogowym! No, dobra. Może i nie. Sami przeczytajcie, westchnijcie i pogrążcie się, w co najmniej pięcio sekundowej zadumie.
Klara vel Genialna Bloodsucking
''Im mniej''
im mniej tym lepiej
w wierszach i nie tylko
''im mniej tym lepiej''
powiedziawszy
wsiadł do auta
i umarł
lat dwadzieścia
im mniej tym lepiej
niestety
chyba tylko w wierszach
Prawa autorskie zastrzeżone, zakaz kopiowania, cały wiersz jest mojego autorstwa. Zastrzegam sobie wszystki prawa!
i tak dalej. trzeba być ostrożnym.
interpretacje wam zostawiam. nie będę narzucać niczego, bo sama tego nie lubię.
Wesołych Świąt!
życzy
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Tak. To jest właśnie moje pierdolone szczęście. Probowałam przesunąć lampkę, strąciłam z biurka jeden ze stu kubków ( była w nim kawa, z któregoś paranka ) i wszystko rozlało się na moje łóżko. Dzięki, wy tam na górze. Teraz będę musiała zmienić moją zajebistą fioletową pościel. Mimo rozlanej kawy, dziś jest pozytywny dzień!
Nie ma to jak zgarnąć dwie piątki, co za tym idzie zabłysnąć inteligencją i zrobić dobry uczynek.
Mianowicie zaniosłam starszej pani zakupy do domu.
Bardzo sympatyczna staruszka. Obkupiła się w, cytuję ''najbardziej eksluzywnym sklepie w mieście'', który rzeczywiście jest ekskluzywny. Jej zakupy niosła jeszcze moja przyjaciółka i obie uginałyśmy sie pod ciężarami toreb. Dobrze, że poprosiła o pomoc, bo nie zauważyłabym jej w tramwaju. A potem złamałaby się gdzieś po drodze. Także dobrze się stało.
Na pożegnanie życzyła nam samych piątek i powtórzyła z 5 razy, że jesteśmy najwspanialsze. To było takie słodkie i pocieszające. Ta pani uszczęśliwiła mnie na następny tydzień, albo i dłużej. Dziękuję.
Odkryłam kolejnego pierdolca, którego mam. Chodzi mi o włosy i rozstaw oczu. Oczywiście nie moje. Strasznie, ale to strasznie denerwują mnie brzydkie włosy. Zaniedbane włosy. Albo co gorsza, tłuste. O matko, fe! U mężczyzn głównie. To jest mania.. I oczy. Pierwsze na co patrzę, jak mijam kogoś to jego oczy. Są one zwierciadłem duszy, to po pierwsze. Nie chciałabym zamienić słowa, z kimś, kogo oczy mnie przerażają. Po prostu są tacy ludzie i boję się ich. Uruchamia się wewnętrzna potrzeba ucieczki. Tam mam.
Rozstaw oczy! To mnie też boli, kiedy ktoś ma zbyt szeroki rozstaw oczu i zmienia się w gołębia. Takiego chłopaka nie mogłabym mieć. Albo zbyt mały rozstaw oczu. To też jest w pewnien sposób irytujące. Oczywiście, gdy kogoś nie znam. Bo gdy jest to mój bliski, nie zwracam na to uwagi i kocham go mimo ten rozstaw. Może inni tego nie zauważają, ale nie mogłabym się np. całować z kimś, kogo oczy dążą do tego, żeby złączyć się w jedno cylopie oko.
I kolejny warunek, ale już zbyt oczywisty, ludzie śmierdzący mnie odrzucają.
Bywam chamska i po prostu łapie się za nos w ich towarzystwie, albo wsadzam nos do butelki z colą. Skoro oni są na tyle chamscy dla siebie samego, że nie myją się regularnie ( noszenie dezodorantu też nie boli ) to moje chamstwo im nie zaszkodzi.
Mam takie zakwasy po siłowni, że pewnie w Ameryce mogłabym pozwać wuefistkę.
Ale że mięśni brzucha nigdy za wiele, zniosę to.
A o 17 wybieram się na biegańsko. Jedno, kurwa, wielkie biegańsko. Zrobię sobie zajebistą playlistę i spalę te 6 ciastek, które zjadłam.
Hole - Moist Vagina Courtney, fajny tytuł!
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Czasami to naprawdę denerwujące. Znacie to uczucie, kiedy nie macie nic, błagacie wszystkich bogów żeby dali wam.. bo ja wiem. Miłości, szczęścia, przyjaźni...
A jak sypną z tego ich boskiego rękawa, to nie wiadomo co myśleć !
Tak i było ze mną. Chodziłam sama po świecie, szukając kogoś na kim warto zawiesić oko.. I dostałam tych ktosiów tak dużo, że nie wiem co myśleć!
Pogięło was, tam na górze? Ale nie, nie, nie! Dziękuję, bo przyda mi się.
Tylko, że jestem zagubiona i błądzę myślami. Szkoda, że nie ma takiego GPSa do głowy. Pomaga wybrać najlepszą i najatrakcyjniejszą drogę do szczęścia. Kiedyś to opatentuje. Tak samo jak nagrywanie snów. To by było genialne. Odtwarzać swoje sny i przeżywać wszystko na nowo! Widzieć te kolory, surrealistyczne obrazy!
No dobrze. Ale nie chciaąłbym zobaczyć swojego dzisiejszego snu. Sniło mi się, że w palcu mam robaki. A to przez to, że ostatnio dużo myślalam o tym, czy jak śpię, to czy wchodzą mi do nosa muchy, pająki itd. i tam składają jaja.
Kichać jajami pająków. Podchodzi pod supermoce ?
Uzależnienia. Jak tam ? Ja jestem uzależniona od coli. Definitywnie.
Gdyby rząd zakazał sprzedaży coli w naszym kraju, z jakiegoś bezsensownego powodu, jak mamę kocham, zabiłabym się. Albo zaczęła produkować na własną rękę, z czego to drugie rozwiązanie, wydaje mi się lepsze dla mnie.
Znam skład na pamięć. Woda, cukier, dwutlenek węgla, karmel E 150 d, kwas or-coś-tam-fosforowy i kofeinka. I zawartość cukru w 100 ml to 10.6 g. 42 kcal/100 ml. Dobra, zamknij się.
Powinnam uczyć się gejografii. Zrobię to wieczorem. I moje notatki będą rozchwytywane w szkole. Nie podoba mi się to, bo zawsze ja się napracuję, nie poczuczę się w szkole, bo horda rozleniwionych debili zabiera mi moje kartki i tym sposobem oni dostają 4 a ja 3! NIESPRAWIEDLIWE!
Więc. Jutro was pierdolę i uczcie się sami.
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Odkryłam,że to bardzo podniecające jak mężczyzna ma lekko chrypiący głos. Szczególnie kiedy śpiewa. ( Rise Againts )
Dziś było w miarę. Poza tym, że mojego szkolnego anioła nie zauważyłam ze dwa razy. Wybacz mi, proszę. I tak masz to gdzieś. Lubię się łudzić.
25 % mojej rodziny ma grypę żołądkową, więc pozostaje mi błagać Boga, Allaha, Buddę żebym się jutro nie porzygała na korytarzu. Błagam, nie rób mi tego.
Nie zniosłabym tego rodzaju kompromitacji. Zasmrodziłabym szkołę na najbliższe godziny, zyskałabym przezwisko 'rzyguś' i ludzie wytykaliby mnie palcami.
W sumie pewniem rodzaj sławy. Na nagrobku wyryłby ktoś 'Ta, która tablicę zastępst i paru uczniów obrzygała. Westchnij nad jej zbolałą i ośmieszoną duszą. '
Dziś spotkałam osobę, która kiedyś wbiła mi nóż w serce i zaczęła nim kręcić a potem polała moje rany octem, cytryną i zapluła mi twarz. Czyli nie chciałam jej spotkać. Nie nawrzucałam mu, bo to by było żałosne, a ja nie szukam jakiejś bójki, guza i tak dalej. Jedyne co zrobiłam to szłam uśmiechnięta ulicą i rzuciłam mu krótkie spojrzeni, wymijąjąc go.
A masz, frajerze. Świetnie mi bez ciebie, życie jest ciekawsze bez twojego upierdliwego użalania się nad sobą i sterczenia pod oknem jak jakiś zbufoniały Romeo. Dobrze, że stało się tak, a nie inaczej. Życie uciekało mi między palcami, jak byłeś przy mnie. Teraz.. czuję się wybornie!
Chociaż twoje oczy przesiąknięte smutkiem i żalem czasami mnie nawiedzają. I tak wiem, że jesteś nieszczęśliwy na ścieżce, którą sam wybrałeś. Pech, no nie?
Ale jednocześnie mam to głęboko w mojej atrakcyjnej pupie, o której jedynie teraz możesz sobie pomarzyć. Czego i tak nie chcę, bo obrzydza mnie myśl o mnie w twoich obleśnych fantazjach.
Dobra. Uf. Ulżyło mi. Dziękuję, internetowy pamiętniczku, że istniejesz.
O matko, ale żałosna nazwa ten ' internetowy pamiętniczek'.
Genialna.
Nastrój:
tagi:
Sztaluga definitywnie odmieniła moje życie!
.. chwila, to brzmi trochę jak jakaś reklama z telezakupów Mango. 'Body Teramixer całkowicie zmienił moje życie. Dawniej byłam nieszczęśliwa, teraz mam Teramixera!'
Żałosne. Ale jeśli chodzi o sztalugę, to naprawdę jest pomocna. Nie trzeba wszystkiego trzymać w łapach i tak dalej. Za jej pomocą namalowałam dziś ulicę Marsylii. Tak, to wyczyn.
Teraz zasłuchuję się w smutnych pieśniach o miłości i myślę. Czemu daję sobą tak manipulować? Jakieś bezimienne, trudne do zidentyfikowania uczucie omotało mnie sobie wokół palca i zmusza mnie do refleksji, której skutkiem będzie pewnie ' Blee, miłość jest przejebana' i bęc na łóżko z czekoladkami.
Tak, wiem że ludzie mają gorsze problemy niż ja. Ale tak długo jak te bezsensowne problemy są moje, będą dla mnie najważniejszymi. Pieprzona egoistka. I co z tego.
Wszyscy jesteśmy pieprzonymi egoistami. Jak jeden mąż. I tylko łudzimy się, że jest inaczej. Takie moje zdanie. Takie czasy.
Dziś widziałam ciekawego pana. Siedział na kanapie w centrum handlowym, gadał do siebie, co chwilę patrzył na zegarek i przeklinał gorzej niż ja. Czyli bardzo. Długo utrzymywał dialog z samym sobą. Zainterosował mnie. Aż obeszłam go dookoła, sprawdzając czy nie ma czasami blutufa w uchu. Nie miał. I kiedy obok niego przysiadł chłopak ( tj. emo + gej image ), pan wariat zrobił taką zniesmaczoną minę.. To było epickie. Jakby zaraz miał wstać i mu wpierdolić za inną orientację seksualną. Uśmiałam się i poszłam do domu. Przejebałam całą kasę na farby, bloki, ubrania itp. więc nie miałam środków na burżuazyjny obiad w KFC. Więc poszłam do domu i zrobiłam sobie zdrowego omlecika z pieczarkami, szynką i oregano.
Co dziwne, jem sporo i nie tyję. A to ci checa.
W poniedziałek sprawdzain z geografii. A się pan profesor zesra, o tak.
Accidentally in Love <3
Genialna.
Nastrój:
tagi: